Dobra historia

Jakie są główne elementy tworzenia dobrej historii? Jak sprawić, żeby nasza prezentacja przyniosła oczekiwany efekt? Jak nie zanudzić naszych słuchaczy a nawet sprawić, że będą sami chcieli więcej? Przedstawiam 6 zasad dotyczących tworzenia dobrych historii:

1. Dwa zdania na temat



Główną zasadą pisania scenariuszy w USA jest tzw. „drabinka filmowa”. Najpierw tworzy się schemat opowieści, tworzy się jej zarys, wymyśla postaci, miejsca, zdarzenia. Następnie pisze się główny scenariusz. Kiedy jednak chce się go sprzedać, trzeba dołożyć kolejne szczeble do drabinki. I tak, dodatkowo tworzy się skrypt – krótki opis całego scenariusza. Jednak najważniejszym elementem jest krótki (dosłownie w dwóch trzech zdaniach) opis koncepcji całego filmu. Producenci filmowi nie podejmują się pracy nad filmem, na który mieliby wyłożyć kilkaset milionów dolarów, jeżeli autor nie wie o co mu chodzi, bo nie jest w stanie sprowadzić swojej wizji do dwóch czy trzech zdań. Więc jeżeli autor scenariusza chce go sprzedać, musi umieć przedstawić swoją wizję w bardzo krótkiej i zwięzłej formie, musi przede wszystkim zainteresować słuchacza.

Właśnie w taki sposób został sprzedany scenariusz do filmu „Obcy, 8. pasażer Nostromo”. Wtedy to scenarzysta Dan O’Bannon przyszedł do producenta Gartha Thomasa i zaproponował mu produkcję filmu, który będzie wyglądał jak film „„Szczęki” w kosmosie”. Hasło to powiedziało producentowi więcej niż przeczytanie scenariusza. Zrozumiał, że film, który ma stworzyć będzie miał charakter mroczny, trzymający w napięciu, gdzie główny bohater, który ma duże problemy z samym sobą, staje do walki z niezrozumiałą siłą i potęgą, która zabija ludzi przez cały film, aż na końcu ginie z rąk zmęczonego bohatera. Cała akcja toczy się oczywiście w kosmosie, czyli na statku kosmicznym czy też w kosmicznej przestrzeni.

Jedno zdanie, które niesie ze sobą tyle, a nawet więcej, informacji. To nie jest jednak proste zadanie – opowiedzieć ludziom w dwóch czy trzech zdaniach to wszystko co chcemy im przekazać.

A czy my potrafimy tu i teraz powiedzieć, nawet samym sobie, w dwóch czy trzech zdaniach co jest najważniejsze w naszym życiu?

Ludzie, którzy występują publicznie, przygotowują się, żeby opowiedzieć historię o swoim produkcie, o innej osobie czy też o swoim życiu, bardzo rzadko zadają sobie trud zamknięcia swojej opowieści w dwóch czy trzech zdaniach. Nie zadają sobie pytania, o to, co jest najważniejsze w tej prezentacji czy tym wystąpieniu. Jaki jest jego główny cel i do czego zmierza.

„Niektórzy mówcy, zanim staną na mównicy, nie wiedzą co mają mówić, kiedy już mówią, to nie wiedzą o czym, a kiedy skończyli, nie wiedzą co w istocie powiedzieli.”

Winston Churchil

2. Odwrócone pytanie




Moja praca polega głównie na tym, że się zastanawiam. Dużo myślę, głównie nad sobą samym – nad mechanizmami, które kierują moimi poczynaniami. Niedawno zrozumiałem, że przez wiele lat popełniałem błąd zadając sobie pytanie, które niedostatecznie determinowało moje poczynania: „Co będzie jak to zrobię?”. Co będzie np. jak skończę studia, podpiszę tą umowę, zgodzę się na ten wyjazd czy pracę. Nie zadawałem sobie pytania przeciwnego, które jest dużo lepsze: „Co będzie jak ja tego nie zrobię?”. Zadałem więc sobie pytanie: „Co będzie jak nie zmienię teraz mojego życia? Jak ono będzie wyglądało? Czy będę zrealizowany? Czy będę naprawdę szczęśliwy?”. Zadając sobie takie pytanie mogłem na nie odpowiedzieć, ponieważ mogłem odnieść się do braku zmiany poprzez doświadczenia, które nabyłem podczas mojego całego życia. Kiedy odpowiedziałem sobie na to pytanie i zobaczyłem to czego nie chciałem zobaczyć, podjąłem decyzję o zmianie i podjęcie tej decyzji było dla mnie dużo łatwiejsze niż wcześniej. Zobaczyłem miejsce w którym jestem i miejsce w którym będę jeżeli się nie będę rozwijał – nie był to świat moich marzeń i dlatego postanowiłem przejść na „drugą stronę lustra”.
W ten sposób możemy zadawać pytania do każdego elementu naszej egzystencji. Nie pytajmy, np. „Co będzie jak zmienię pracę?”. Spytajmy „Co będzie jak nie zmienię tej pracy?”. Konsekwencje walki z samym sobą są katastroficzne w skutkach. Cierpię na tym ja (nienawidzę tej pracy, jestem totalny osioł, że tu pracuję), moi współpracownicy (to są barany, nie koledzy bo oni też tu pracują, a tylko idioci tu pracują), moi przełożeni (co za wredni ludzie, na pewno protegowani przez kogoś, nikt nie normalny nie rodzi się kierownikiem), cierpi na tym moja rodzina (frustracja w pracy przekłada się na domowników); taki stan w konsekwencji może prowadzić do apatii, depresji, chorób serca itd. Dlatego pytanie „Co będzie jak nie zmienię tej pracy?” jest lepsze, ponieważ pokazuje nam konsekwencje braku działania. Nie muszę od razu zmienić pracy, mogę poszukać elementu, który mi tą pracę zaburza, który mnie demotywuje czy ogranicza i wyeliminować go lub go zaakceptować, ewentualnie ostatecznie zmienić pracę.

Takie pytanie powinno być podstawą każdego dobrego wystąpienia: „Co by było, gdyby nasz bohater w taki sposób nie postąpił?”.

3. Pobudzenie zmysłów




Kolejnym aspektem stworzenia dobrej historii jest zaangażowanie wszystkich zmysłów. Widzimy kolory, miejsca, osoby, czujemy zapachy, smaki etc. Dobra historia musi budzić u ludzi fizyczne emocje, np. kiedy mówimy o wyciskaniu cytryny nasz odbiorca powinien czuć jej zapach, powinien czuć jej kwaśny smak i mieć z tego powodu ciarki na plecach. Dobra historia musi więc działać na człowieka. Pojawiają się tu kolejne pytania: Jakie reakcje fizyczne chcę wywołać moją opowieścią u odbiorcy?. Czy moje słowa mają go do czegoś przekonać, czy zniechęcić? Ma być tą opowieścią zachwycony czy przestraszony? Ma doprowadzić do rewolucji czy do totalnego wycofania?

Za każdym razem kiedy opowiadamy historię, opowiadamy ją „po coś”. Często kiedy nie jesteśmy tego świadomi niestety wychodzi nam bezsensowny monolog. Musimy uświadomić sobie cel i sens naszego przekazu i wpłynąć na zmysły słuchaczy.

4. Słowa mają moc




Pamiętajmy też, że nasze słowa mają siłę. Zauważmy jak łatwo jest słowami kogoś zrazić i jak łatwo jest sprawić, że przysłowiowo „uniesie się w powietrze”. Możemy kogoś fizycznie uderzyć, ale możemy też dużo mocniej „uderzyć kogoś słowami” – i te słowa będą bolały znacznie bardziej niż ból fizyczny. Można do kogoś powiedzieć „Kocham Cię”, ale można też „Nienawidzę Cię”. Widać tu zatem, że, żeby stworzyć dobrą historię musimy dobrać odpowiednie słowa, które niosą ze sobą odpowiednie wartości.

Do 1989 roku w mediach zachodnich słowo „katastrofa” prawie wcale nie było używane. Po 1989 roku zaczęło pojawiać się w mediach częściej, natomiast po 2000 roku jest jednym z najczęściej przewijających się słów w mediach na całym świecie. Dlaczego?
W 1989 roku runął mur berliński i USA nie mogło straszyć już więcej swoich obywateli „czerwoną zarazą”, natomiast Rosja „wrednymi kapitalistami”. Najłatwiej prowadzi się rządy za pomocą lęku, używając odpowiednich słów. Słowo „katastrofa” spełnia niestety wymagania rządowe i jego negatywny wydźwięk ma przestraszyć obywateli.

5. Genetyka



Kolejny element tworzenia dobrej historii wiąże się z badaniami na myszach. Na Uniwersytecie w Pensylwanii, w USA, kilka lat temu przeprowadzono serię badań. Dawano myszom do powąchania wanilię a następnie podłączano je do prądu. Kolejnym etapem eksperymentu było doprowadzenie do zapłodnienia myszy i pojawienia się kolejnych osobników. Okazało się, że dzieci i wnuki myszy gdy czuły wanilię uciekały. Wniosek naukowców był ewidentny: w genach przekazywane są lęki naszych rodziców i naszych przodków. Jesteśmy zatem sumą historii ludzi naszego kraju. Miejmy świadomość tego, że bardzo często nasze lęki nie są naszymi lękami – są lękami naszego dziadka, który walczył na wojnie, czy ojca, który walczył z komuną. Być może nasze obawy, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy biorą się od naszych matek, które żyły w latach komuny gdzie hasłem było „Bądź podobny”, a nie „Bądź inny”. Może się okazać, że w niewielkim stopniu znamy siebie, ponieważ większość rzeczy, na które silnie emocjonalnie reagujemy w naszym życiu mogą być rzeczami, które dostaliśmy w genach od naszych przodków.
Stąd właśnie odniesienie do naszej dobrej historii. Historia powinna być zbudowana na symbolach, na archetypach, na rzeczach wspólnych – zarówno dla nas jak i dla słuchaczy.

6. Gesty



I jeszcze jedna rzecz dotycząca opowiadania dobrej historii: Ludzie nie słuchają co się do nich mówi, ludzie patrzą co się do nich mówi. Dlatego język ciała musi być spójny z treścią naszego przekazu. Nie wierzymy politykom, którzy uśmiechają się ustami, a w oczach mają wściekłość. Nie wierzymy ludziom, którzy treściowo mówią jedno, a ciało mówi drugie. Jeżeli mówimy prawdę i wierzymy w to co mówimy, nie musimy się uczyć mowy ciała – ona sama się doskonale spełnia. Pamiętajmy, że żeby kogoś zapalić sami musimy płonąć. POWODZENIA
Trwa ładowanie komentarzy...